O zamiłowaniu do góralszczyzny, o tym, co znaczy być góralką żywiecką i dlaczego warto pielęgnować kulturą góralską, a także o tym, czym jest to „coś”, mówi Dominika Sobel z Milówki, w wywiadzie przeprowadzonym przez Piotra Motykę. To kolejny wywiad z cyklu "Młode twarze góralszczyzny".

Piotr Motyka: Od czego zaczęła się Twoja przygoda z góralszczyzną?

Dominika Sobel: W moim mniemaniu przygoda jest chwilowym, dłuższym lub krótszym przeżyciem, natomiast, jak to ująłeś "góralszczyzna" jest moją tożsamością, wszystkim tym, w czym wyrosłam, jest nieodzownym, naturalnym elementem mojego życia, który nieustannie mi towarzyszy, bez względu na to gdzie się znajduję i czym się zajmuję. To zbiór pewnych cech, zachowań, wartości, wrażliwości na to co bliskie memu sercu. Także jeśli życie można rozważać w tej kategorii, to moja przygoda rozpoczęła się właśnie w dniu moich narodzin, kiedy to zaczęłam chłonąć otaczający mnie świat.

Piotr Motyka: Co znaczy dla Ciebie być góralką żywiecką?

Dominika Sobel: Na początku zaznaczę, że nie czuję się ekspertem w znajomości historii, gwary, tradycji, charakterystycznych elementów stroju, zwyczajów itp. Im bardziej zgłębiam wiedzę na temat regionu poprzez odpowiednią lekturę, czy też rozmowy z osobami bardziej doświadczonymi, tym lepiej widzę ile elementów z przeszłości mam jeszcze do odkrycia, a ile z nich zostało zapomnianych przez społeczeństwo i już nikt nigdy ich nie wydobędzie. Trochę to smutne, ale jest to naturalną koleją rzeczy. Uważam jednak, że oprócz tego wszystkiego jest jeszcze coś, co sprawia, że jestem góralką żywiecką i ma to kluczowe znaczenie. Najlepsze jest to, że to "coś" jest trudne do zdefiniowania. Można by było nazwać to duszą, sercem, charakterem? Mieści się tu oczywiście to niezwykłe uczucie, które towarzyszy mi w trakcie zachwytu nad ludowymi melodiami, czy też nad górskim krajobrazem. To takie poczucie, że jestem po prostu w domu i że niczego więcej mi nie trzeba. Oprócz tego empatia, szacunek do człowieka, do uczciwej pracy, przyrody i Boga. Duma i zarazem skromność, być może też wytrwałość, dążenie do samowystarczalności, zgodne życie w społeczeństwie, a jednak zawsze w pełnej swobodzie i zgodzie z sobą samą. To te cechy sprawiają, że nie muszę mieć założonego stroju (który dla mnie jest ubraniem, a nie kostiumem), nie muszę mieć skrzypiec w dłoni, ani śpiewać białym głosem, a i tak ktoś, kto zna się na rzeczy, a przede wszystkim czuje góralskiego ducha będzie wiedział kim jestem i skąd pochodzę. Być góralką żywiecką to dla mnie być po prostu sobą, cieszyć się życiem i tym pięknem, które mnie otacza.

Piotr Motyka: Dlaczego warto pielęgnować góralską tradycję?

Dominika Sobel: Tak jak wspominałam sama zgłębiam wiedzę na temat naszego regionu i uważam, że jest to niesamowicie potrzebne z wielu powodów. W większości przypadków ogrom elementów tradycyjnych nie funkcjonuje w społeczeństwie, ponieważ straciły już one swoje pragmatyczne znaczenie. Jeśli my teraz nie zadbamy o ich przetrwanie chociażby w formie reliktu, czy też inscenizacji scenicznej, znikną bezpowrotnie. Zubożymy się jako grupa etniczna, a to kolejny krok do homogenizacji. Błyskawiczny przepływ informacji w dzisiejszym świecie i wpajanie poprzez media pewnych uniwersalnych wzorców, dąży do ujednolicenia społeczeństwa, a przecież różnorodność jest taka piękna i ważna. Nasza tożsamość jest głęboko zakorzeniona w tradycji. Człowiek, który wie kim jest i jakie przyświecają mu wartości, nie czuje się tak zagubiony w świecie. Może żyć pewnie, świadomie i szczęśliwie. Poznanie przeszłości naszych dziadków, zrozumienie ich zachowań, zwyczajów, pomaga też w poznaniu samego siebie i można się nawet pokusić o stwierdzenie, że ma to swojego rodzaju terapeutyczny wymiar. Człowiek w swojej naturze dąży do życia w stadzie, grupie, ponieważ czuje się w niej bezpiecznie widząc pewną więź i wzajemne wsparcie wśród jej członków. Sądzę, że dbanie o wszystko to, co rodzime ma ogromny wpływ zarówno na kulturę, jak i na człowieka jako jednostkę, a co za tym idzie na jakość jego życia. Znając kontekst kulturowy naszego pochodzenia dużo łatwiej w sobie odnaleźć to "coś", o czym wspominałam wcześniej.

Piotr Motyka: W jaki sposób spełniasz się w kulturze góralskiej?

Dominika Sobel: Jak się spełniam? Po prostu żyję i robię to co mnie cieszy. Śpiewam, gram na skrzypcach, jak jest okazja to i potańczę, wędruję sobie tu i tam w poszukiwaniu wyciszenia wśród górskiej przyrody. Wtedy to często sobie "filozofuję", rozmawiam z Bogiem. W miarę możliwości staram się poszerzać swoją wiedzę na temat regionu na różne sposoby. Czy to przez czytanie książek lub artykułów o tej tematyce, uczestnictwo w warsztatach, festiwalach lub po prostu w trakcie rozmów z innymi. Z wykształcenia jestem etnologiem i edukatorem kulturalnym, ale od razu powiem, że jeśli ktoś chce poznać prawdziwy Beskid Żywiecki (ale też każdy inny region) to nie dokona tego w murach uczelni. (uśmiech) Żeby to zrobić trzeba po prostu wyjść do ludzi, poznać ich i żyć razem z nimi. Kultura to życie, a jego nie da się inaczej poznać jak tylko doświadczając. Profesorowie mogą jedynie podpowiedzieć kierunek, w którym podążać, pokazać narzędzia i jak się nimi posługiwać, ale całą resztę, czyli tak naprawdę tą esencję, ten sens trzeba poznać samemu. Bardzo lubię pracę z dziećmi i młodzieżą, choć jest ona niezwykle energochłonna (uśmiech). Przekazuje im to co sama już wiem i potrafię, ale najbardziej zależy mi na tym aby oni sami poprzez uczestnictwo w moich zajęciach pragnęli odkryć w sobie właśnie to "coś", o czym mowa, aby towarzyszyły im te same uczucia co mi, by tak samo sprawiało im to radość. Aktualnie uczę gry na skrzypcach siedemnaścioro uczniów w różnym wieku i na różnym poziomie. Rozpoczynamy od podstaw i nauki nut. Uważam, że jest to o tyle ważne, iż daje dzieciom możliwość dalszego rozwoju i otwiera drogę do bardziej profesjonalnego poznawania muzyki, gdyby ktoś miał ochotę np. wstąpić do szkoły muzycznej, lub po prostu przy jakiejś okazji zagrać pierwszą lepszą piosenkę ze śpiewnika. Następnie bazuję na piosenkach ludowych naszego regionu i tak wspólnie poznajemy teksty, gwarę, melodie, a przez to wszystko też kontekst kulturowy. Zawsze staram się wyjaśniać dzieciom o czym mówi dana przyśpiewka. Często sama nie wiem, ale nie spocznę, póki się nie dowiem, bo wiem, że każde słowo niosło za sobą konkretne znaczenie. Od trzech lat prowadzę pod kątem muzycznym Zespół Regionalny "Hulajniki" z Milówki. Jest to dla mnie niezwykłe wyróżnienie, a zarazem odpowiedzialność. Pomimo wielu lat spędzonych w Zespole Pieśni i Tańca "Wierchy" oraz w kapeli góralskiej "Grajyncy" jestem bardzo młodym instruktorem i czuję się w obowiązku dokształcania oraz rozwijania swoich umiejętności. Poza tym od stycznia tego roku pracuję w Galerii Dziadów Noworocznych i Szlachciców w Milówce, gdzie zaznajamiam turystów z tym ciekawym obrzędem. Jakby tego tego było mało prowadzę własne Studio Wizerunku "Lejla", gdzie nie tylko wykonuję makijaże okolicznościowe, ale także zajmuję się wszystkim, od reklamy, marketingu, po sprzątanie i dezynfekcję narzędzi (uśmiech). Poruszam temat mojej drugiej aktywności zawodowej, a zarazem pasji dlatego, że to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, iż pracowitość, rozwój osobisty i zaradność, czyli jedne z kluczowych cech góralki żywieckiej, są dla mnie niezwykle istotne i obecne w każdej sferze mojego życia.

Piotr Motyka: Co przyciąga młodych ludzi do góralszczyzny?

Dominika Sobel: Jeśli pytasz o obserwatorów, to z pewnością barwność, żywiołowość i ta energia naszego folkloru. To niezwykle piękne widowisko, wzbudzające emocje nie tylko wśród górali, ale też widzów różnych imprez folklorystycznych. To czuć jak widownia jest wręcz porywana. Klaszcze, nuci, śmieje się. A jeśli chodzi o naszą młodzież to na pewno też ten aspekt świetnej zabawy ma znaczenie, ale myślę że jest tu też to "coś" więcej. Czują, że to wszystko jest ich, że są na swoim miejscu, w swoim naturalnym środowisku, gdzie jest im dobrze. Myślę, że istotne jest również ciekawe prowadzenie zajęć i prób zespołów. Dzieci są zachęcone wspólną zabawą z rówieśnikami, tym, że mogą wystąpić na scenie, że coś za to dostaną, że zwiedzą kawałek świata. Są bardzo podekscytowane i dzięki temu chętniej uczestniczą. Z czasem, dorastając, oprócz tej całej kolorowej otoczki zaczynają dostrzegać ten prawdziwy sens bycia góralem i to jest chyba najpiękniejsze co możemy im przekazać. Zauważyłam, że jeśli ktoś od dziecka jest związany z tradycjami regionu, trzyma się tego w wieku młodzieńczym i później żyje tym. Dużo trudniej zachęcić miejscową młodzież do uczestnictwa np. w zespole regionalnym, w momencie, gdy wcześniej nie miała okazji tego doświadczyć. Dlatego tak ważne jest, aby już wśród tych najmłodszych zaszczepiać tę miłość do folkloru i rodzinnych tradycji, wtedy będą one naturalną częścią ich samych.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za wywiad i życzę powodzenia w tej różnorodnej, wspaniałej działalności na rzecz góralszczyzny, szczęść Boże!

Zdjęcie Onde Wedding, udostępnione za zgodą Dominiki Sobel.

Zachęcamy również do przeczytania wywiadu: Młode twarze góralszczyzny: Kamil Wiercigroch z Rajczyhttps://btomilowka.org/blogi/wywiady/681-mlode-twarze-goralszczyzny-kamil-wiercigroch-z?fbclid=IwAR3SofTrjHjdepsx9F4sRUlxsN1_HSAMiEYt89tiNOSu98bnM9qSJ8LDNaM

Źródło: Beskidzkie Towarzystwo Oświatowe, Milówka, RP 2023.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podoba Ci się to, co robimy? Wspieraj lokalne dziennikarstwo!

Przekaż darowiznę albo załóż stałe zlecenie na wsparcie naszej działalności statutowej.

Dane do przelewu: 

Beskidzkie Towarzystwo Oświatowe, 34-360 Milówka, ul. Kasztanowa 1
 
50 8131 0005 0012 5455 2000 0010
 
Tytuł: Darowizna na cele statutowe