Co przynosi nam dzisiejszy świat? Cóż przynosi nam postęp? W jednym pewnie możemy zgodzić się wszyscy. Przynosi pośpiech, przynosi pęd. Tempo, w którym prosto zatracić, to co najważniejsze, relacje, z Bogiem, z ludźmi. Te imponderabilia, które czynią nas w pełni ludźmi.

Na początku warto zastanowić się nad kondycją człowieka, sposobem życia w tym XXI wieku, III Tysiącleciu. Skala uzależnienia ludzi od Internetu i smartfonów jest dziś potężna. Ciągłe podpięcie pod telefon, który stał się jakoby trzecią ręką. A do tego bycie on-line we wszystkich mediach społecznościowych, Facebook, Instagram, Tik – Tok, et cetera. Człowiek jest zmuszony albo zmusza sam siebie do ciągłego przebywania na agorze. Nie musi się przygotowywać, by wychodzić do ludzi, stawać z nimi twarzą w twarz. Wystarczy, że kliknie, a od razu znajduje się na rynku pełnym znajomych, znanych twarzy. Cóż z tego, że wirtualnym, pełnym ikonek, które w rzeczywistości są tylko odwzorowaniem, ale jednak. To sprawia, że musi być od razu gotowy na wymianę wiadomości czy opinii. Internet jest tani, dostęp do mediów społecznościowych darmowy. Koszty rozmów telefonicznych, czy tych prowadzonych przez komunikatory, Skype, WhatsApp, Signal, również tanie lub darmowe. To wszystko stwarza mnóstwo możliwości. Człowiek może być ciągle on-line, ciągle w gotowości.

Dziś także ogromną rolę w postrzeganiu świata, również tego biznesowego, politycznego, społecznego odgrywają portale informacyjne, wirtualne media, które codziennie dostarczają solidną porcję informacji. Rzeczywistość przedstawiana przez media może całkowicie różnić się od tej rzeczywistej. Prosto w takim trybie wpaść w mechanizm bańki informacyjnej, w której człowiek podłączony do jednych mediów outsourcing'uje i ceduje zdolność oraz sposób własnego myślenia na media, które myślą za niego. To dlatego jest w stanie mówić jednego dnia coś innego, niż następnego. Bo to media myślą za niego. Cóż, kto ma media, ten ma władzę.

Możliwości zakupowe są również dzisiaj ogromne, mnóstwo produktów, począwszy od żywności, przez ubrania, artykuły gospodarstwa domowego, sprzęt elektroniczny, aż po podróże. Na wyciągnięcie ręki, na kliknięcie. Znajomi chwalą się tym, czy tamtym i człowiek też chciałby to mieć, też chciałby tam być, chciałby ruszyć w podróż dookoła świata.

Nigdy prawdopodobnie świat nie oferował tylu usług na raz, nie dawał człowiekowi tylu perspektyw, zdobywania go, poznawania i własnego rozwoju. Niesie to ogromne szanse, ale też zagrożenia. Bo... gdzie w tym wszystkim miejsce na ciszę? Na spokój? Na znalezienie pokoju w sercu? Jak w tym wszystkim właściwie ułożyć relacje? Nie dać się zwariować? Nie dać się zachłysnąć? Nie udławić się tym wszystkim, co oferuje świat? Jak nie zgubić wartości, które są ponadczasowe? I jak nie rozmienić się na drobne, wybierając rzeczy mniejsze, zapominając o tych ważniejszych? Cóż, w odpowiedzi na te pytania mieści się prawdopodobnie cała sztuka życia.

Jednocześnie wiadomo, że świat oferując to wszystko, próbuje odciągać człowieka od Boga, jakby to wszystko było zasługą człowieka, który pragnie stać się Bogiem, a rzeczy stworzone uczynić bożkami. To niezrozumiałe. Jakby nie patrzeć, wciąż jesteśmy śmiertelni, nie znaleziono jeszcze sposobu na nieśmiertelność, choć mówi się, że wielu możnych tego świata może być pojonych adrenochromem. Przeminie nasz czas tu na Ziemi. I dzisiejsza cywilizacja zdaje się mówić, bądźcie wpatrzeni w smartfony, laptopy, telewizory, słuchajcie tylko tego, co tam mówią i tylko jedno, tylko nie patrzcie w Niebo.

A ja? A ja lubię patrzeć w Niebo. Wiedzieć, że nic nie wiem, że nasze Życie jest z jednej strony faktem, ale z drugiej strony tajemnicą, że nie odkryjemy wszystkiego. Swoim ludzkim umysłem, nie pojmiemy umysłu Stwórcy. Przyjmuję to w cichości, pokorze i z prawdziwą radością. Uwielbiam patrzeć w rozgwieżdżone Niebo i myśleć o moich przodkach i przyjaciołach, którzy już odeszli z tego świata, mając wiarę, graniczącą z pewnością, że jeszcze się spotkamy znowu. I przede wszystkim, gdy wznoszę swe oczy ku górze, wiem, że tam jest "Ktoś", ktoś kto mnie zaplanował, zna, kocha i nie zostawi mnie. Tym "Kimś" jest jeden, prawdziwy i wszechmogący – Bóg.

Autorem grafiki jest Radosław Zaremba. 

Autor tekstu: Piotr W. Motyka, Milówka, 12.03. AD 2025, we wspomnienie św. Alojzego Orione.